Potworów to miejsce, w którym o paprykę nie trzeba nikomu tłumaczyć. Gmina razem z sąsiednimi – Klwowem, Przytykiem, Rusinowem – tworzy tak zwane paprykowe zagłębie. Według danych Urzędu Gminy Potworów paprykę uprawia się tu w około 2 tysiącach gospodarstw, w ponad 30 tysiącach tuneli foliowych, na powierzchni około 600 ha, a roczne zbiory sięgają około 40 tysięcy ton. Sam Potworów bywa nazywany stolicą polskiej papryki.
Dlatego jeśli ktoś organizuje pokazy dla producentów papryki, robi to właśnie tutaj. I dlatego my też tam byliśmy.
Cieniowanie tuneli z papryką było jednym z punktów programu Przystanku PAPRYKA – i jednocześnie tematem, o który producenci pytali nas najczęściej.
Hazera Poland zorganizowała spotkanie w gospodarstwie Andrzeja Krzywkowskiego w Potworowie. W organizację zaangażowali się partnerzy branżowi: Adob, Grupa Producentów Rozsad Krasoń, Nutri-Plant, NaturalCrop, Lumiforte oraz Zrzeszenie Producentów Papryki RP. Patronat medialny objęły portale Pod Osłonami i HortiNet.
Dzień podzielono na dwie części. Przed południem prelekcje w miejscu produkcji, po nich – konsultacje i część otwarta dla rodzin.
Program merytoryczny trwał od 11:15 do 13:15 i wyglądał tak:
Prelekcje odbywały się w miejscu produkcji, a nie w sali – odmiany pokazywano bezpośrednio w tunelach foliowych, w warunkach, w jakich producenci realnie je prowadzą.
Po części wykładowej, od 13:15, działał punkt konsultacyjny prowadzony przez dr. inż. Piotra Chohurę. Producenci mogli zadać pytania indywidualnie – o technologię uprawy papryki i o bieżące problemy w konkretnym gospodarstwie.
To format, który sprawdza się lepiej niż prelekcja, bo każde gospodarstwo ma inny problem i inną historię.
W tym roku Przystanek PAPRYKA był pomyślany jako wydarzenie dla całych rodzin, nie tylko dla producentów. Złożyły się na to:
Papryka jest ciepłolubna, ale ma swój sufit. Za optymalną temperaturę dnia przyjmuje się 21–28°C w okresie wzrostu i rozwoju oraz 20–28°C w czasie kwitnienia i owocowania. Powyżej tego zakresu roślina zaczyna pracować przeciwko plonowi.
Temperatura przekraczająca 30°C hamuje kwitnienie i owocowanie. Kwiaty opadają, a zawiązywanie owoców zostaje zahamowane. Jeśli do upału dołączy niedobór wody, dochodzi do masowego zrzucania zawiązków. Do tego dokłada się sucha zgnilizna wierzchołkowa – niedobór wody połączony z wysoką temperaturą ogranicza pobieranie wapnia i sprzyja jej wystąpieniu.
W tunelu foliowym to nie teoria. Bayer, opisując jeden z ostatnich sezonów, wyliczał dokładnie te objawy po czerwcowo-lipcowych upałach: problemy z pobieraniem składników pokarmowych, słabsze wiązanie owoców na wyższych piętrach, poparzenia słoneczne i pogorszenie jakości owoców.
Zwróć uwagę na kolejność strat. Najpierw roślina przestaje zawiązywać – i tego nie widać od razu, bo brakujących owoców nie da się zobaczyć. Potem pojawiają się oparzenia na tych, które już rosną. Kiedy producent widzi pierwszy poparzony owoc, część plonu jest już nie do odzyskania.
Stąd wniosek, który przy naszym stoisku powtarzał się w rozmowach: cieniowanie nie jest reakcją na upał. Jest przygotowaniem na upał. Więcej o cieniowaniu tuneli foliowych i szklarni przeczytasz tutaj
Powłoka nałożona w trakcie fali gorąca nie cofnie opadniętych kwiatów ani zrzuconych zawiązków. Działa dopiero od momentu nałożenia, a szkody z poprzednich dni zostają w plonie. Prognoza wysokich temperatur to więc nie moment na zamawianie usługi, tylko na sprawdzenie, czy tunele są już zabezpieczone.
U nas realizacja jest natychmiastowa, najpóźniej w ciągu kilku dni od zgłoszenia. Ale nawet przy takim tempie lepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę. Warto zaplanować cieniowanie z wyprzedzeniem, obserwować prognozę i patrzeć na rośliny – to one pokazują pierwsze sygnały, zanim termometr w tunelu zrobi się dramatyczny.
Cieniowanie było w programie osobnym punktem (prelekcja Lumiforte), a przy naszym stoisku wracało w rozmowach częściej niż cokolwiek innego.
Zabieg sam w sobie nie budzi wątpliwości. Problem leży w wykonaniu. Ręczne nanoszenie preparatu na dach tunelu jest pracochłonne, wymaga wejścia na konstrukcję i trudno przy nim o równomierne pokrycie na dużej powierzchni. W szczycie sezonu, gdy trwają zbiory, oddelegowanie ludzi do cieniowania oznacza wstrzymanie tego, co akurat przynosi pieniądze.
Dron cieniuje hektar w ciągu 5 minut. To liczba, która na pokazach robiła największe wrażenie – bo przy trzydziestu tunelach zmienia cieniowanie z kilkudniowej operacji w jeden poranek. Do tego nikt nie wchodzi na konstrukcję tunelu, a lot po zaplanowanej trasie daje powtarzalne pokrycie, bez miejsc przecieniowanych i pominiętych.
Przy takim tempie prognoza pogody przestaje być problemem. Zabieg da się wykonać w okno pogodowe, a nie planować tygodnie wcześniej i liczyć, że akurat się trafi.
Planujesz cieniowanie tuneli w tym sezonie? Skontaktuj się z nami – termin ustalamy od ręki, najpóźniej w ciągu kilku dni. Przejdź do kontaktu TUTAJ